sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział2 " Kraina Lodu"

Violetta
W drzwiach stał... Leon
V: Leon?! Co ty tu robisz?
L: Przyszedłem spytać o tą wyprowadzkę... No chyba, że nie chcesz mi mówić?
V: Nie, Leon.. Przepraszam, to ja zapomniałam dać znak, bo nie mam twojego adresu, ani telefonu. Nie wyprowadzam się. To rodzice wyjechali na miesiąc, a ja będę sama.. 
L: Dobrze. To super. Violu, mam pytanie?
V: Tak?
L: Pójdziesz teraz ze mną na kawę?
V: Nie.. Leon
L: A, w ogóle przepraszam, że się narzucam..- i poszedł. Do oczu nazbierały mi się łzy. Jestem głupia. Wróciłam do dziewczyn.
Lu: Viola, co Ci?
V: Bo Leon zaprosił mnie kawę, a ja mu odmówiłam i On wtedy, że nie będzie się narzucać i poszedł....
F: Odmówiłaś Leonowi?!
V: Tak, bo wy u mnie jesteście!
N: Ze względu na nas?! Głupolu ty, a teraz płaczesz.... Mogłaś iść.
V: Ta, a wa wygonić?!
N: Violetta, to jest Leon Verdas! On właśnie zaprosił Cię na kawę!
V: Dobra, nie gadajmy o tym.
Potem malowałyśmy paznokcie i oglądałyśmy " Krainę Lodu",  a potem dostałyśmy głupawki.
C: Mam tę moc, Mam tę moc!
V: Wyjdę i zatrzasnę drzwi!
N: Wszystkim wbrew!
F: A może ulepimy dziś bałwana?
Lu: No chodź zrobimy to... Tak dawno nie widziałam Cię, nie chowaj się, uciekłaś gdzieś czy coś?
V: Bawiłyśmy się razem, a teraz nie, dlaczego tak jest czy wiesz?
Zasnełyśmy ok. 3 nad ranem.

Ludmi
Obudziłam się pierwsza. W pokoju zobaczyłam pełno popcornu, to chipsów, czy żelków. Zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam opakowanie od płyty "Kraina Lodu" i wszystko mi się przypomniało. Tylko zadaję sobie jedno pytanie. Po co Violi taki film?! Przecież ma 16 lat. Akurat schodziła.
V: Wyspałaś się?
Lu: Tak.
V: To dobrze.
Lu: A ty?
V: Nie...
Lu: Mam pytanie.
V: Hmm?
Lu: Po co Ci ta " Kraina Lodu"??
V: Jaka kraina? AAA.... Lubię sobie czasem pośpiewać.. Te piosenki są lepsze niż Beyonce czy Katy Perry.
Lu: Haha... A tak naprawdę?
V: Kuzynka zostawiła...
Lu: Już więcej nie pijmy Picollo przed snem... Głowa mnie boli.
V: Ale Lu, wiesz, że w Picollo nie ma alkocholu...
Lu: Dobra już, nie łap za słowa.
V: Dobrze, spokojnie Ludmiło.
Lu: TY!
Zaczęłyśmy się gonić po całym domu, a nawet ogrodzie. Gdy wreszcie zsapane wróciłyśmy to w kuchni siedziały już dziewczyny i piły kawę.
V: Hej.
F: Hej. Czemu wy takie mokre?
V: Bo powiedziałam do Lu, Ludmiło i wtedy zaczęłyśmy się gonić. Najpierw byłyśmy w salonie, potem w kuchni....
C: Viola do rzeczy.
V: Potem byłyśmy w ogrodzie, a Lu chwyciła za wąż ogrodowy, a ja niechcący włączyłam spryskiwacze... I dlatego jesteśmy takie mokre...
N: Haha. Ja muszę się już zbierać, przepraszam.
V: Szkoda... To papa.
C: A ja muszę iść z Natą, bo jej tata mnie odwiezie..
V: No oki.
Pożegnałyśmy się. Z Fran i Violą zamówiłyśmy pizze i oglądałyśmy " Kevin sam w NY". Nie wiem dlaczego teraz, bo jest lato. Niestety w połowie filmu musiałam się zbierać, bo rodzice wymyślili grilla, bo jacyś ich znajomi przychodzą z synem.

Violetta
Od razu po Lu poszła Fran. A ja zaczęłam zastanawiać się nad numerem do Leona.
Weszłam na fb i tam go znalazłam, więc od razu napisałam SMS'a.
    " Do: Leoś
              Leon, nie chodziło mi o to, że się narzucasz, tylko były u mnie dziewczyny. Przepraszam Cię, bo mogłam od razu mówić.
                                                                                                                 Violetta"
Po 2 minutach otrzymałam odpowiedź.
      " Od: Leoś
               Nie Violu... To ja źle zareagowałem, i to ja przepraszam... Wybaczysz?
                                                                                                           Leon"
Od razu odpisałam.
    " Do: Leoś
            Wybaczam :) A mam pytanie. Zaproszenie aktualne?
                                                                                Viola"
 " Od: Leoś
           Oczywiście, że aktualne. Wpadnę po Ciebie za godzinkę, ok?
                                                                       Leon"
" Do: Leoś
          Oki :* 
                               Violetta"
Od razu poszłam się ubierać. Wyglądałam tak:

Ludmi
Gdy byłam już na dole zobaczyłam gości z synem. Właśnie tym synem był.....



                           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest rozdział 2. Proszę o komentarze, bo one motywują i dają chęć do pisania, ale i doradzają. Pozdrawiam czytających :* 
                                                                                           Martyna

piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział1 " My się zakochałyśmy w..."

Violetta
Obudziłam się o 7.45. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic, później się ubrałam, umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż. W efekcie wyglądałam tak:
Na dole czekała na mnie mama z tatą, bo chcieli mi coś ważnego powiedzieć.
V: Co chcieliście?
G: Córuś, tylko spokojnie.
V: No okej....
A: Wyjeżdżamy do Francji.
V: Co?! Ja niegdzie nie jadę!
G: Ale Violetto...
V: Nie tato, koniec!
Wybiegłam z domu. Cały czas płakałam. Nie chcę stąd się wyprowadzać... Mam tu przyjaciół, szkołę, ja nie chcę i koniec! Biegnąc wpadłam na kogoś..
V: Ja, przepraszam...
- Patrz, jak chodzisz!
Poznałam ten głos. Melodyjny głos Leona.
V: Ja naprawdę, przepraszam...
L: Violetta?!
V: Tak... A tak w ogóle skąd znasz moje imię?
L: No, bo... Oj znam.. Ale ty powiedz czemu płaczesz i co robisz przed szkołą o 9.50, a mamy na 12.30?
V: Ja... nie chcesz na pewno tego słuchać.
L: Chcę, chodź tam za rogiem jest kawiarnia.
V: No okej...
Nie wierzę. Ten Leon, z Bad Boys zaprosił mnie na kawę.
L: No to powiesz co się stało?
V: Bo ja... Ja muszę się stąd wyprowdzić!
L: Ale dlaczego?
V: Hmm... Kaprys mojego ojca. Myśli, że jestem jego podwładną i będę robić, to co mu się podoba!
L: Nie płacz tylko. Pomimo wielu przeciwości, twój ojciec na pewno chce dla ciebie dobrze, Violu.
V: Leon może i tak. Ale on nie rozumie tego, że ja mam tu szkołe, przyjaciół i kogoś, kto jest ważny dla mojego serca.. On myśli tyllko o sobie!
Leon mnie mocno przytulił.

Leon
Boże, ona jest taka kochana, wrażliwa... Ja ją kocham. Jej ojciec chce ją stąd wywieźć, a ja nie mogę nic z tym zrobić...
L: Violu, wiem, że to nie w pore, ale musimy się zbierać.
V: Nie no okej. Ile mam Ci dać?
L: Głuptasie mój, ja Ciebie tu zprosiłem.

Violetta
On powiedział "głuptasie mój". Wiem, że to tylko słowa, ale z jego ust są wyjątkowe.
Drogę do szkoły pokonaliśmy cały czas się śmiejąc.
V: Dziękuję Tobie.
L: Za co?
V: No, że mnie rozweseliłeś i za pyszną kawę.
L: A poproszę o nagrodę, o tu.-mówił wskazując na policzek. Pocałowałam Go tam.- I teraz jest super.
V: Ale teraz musimy się rozdzielić.- mówiłam, bo staliśmy przed gmachem budynku szkoły.
L: Dlaczego?
V: Nie udawaj głupiego.
L: Nie udaję.
V: Ty jesteś Leon, z Bad Boys, a ja Violetta, po prostu Violetta...
L: No i co z tego? Ja się Ciebie nie wstydze, no chyba, że ty mnie....
V: Nie no skąd.
razem weszliśmy do szkoły. Wszyscy się na nas skierowali swój wzrok.
L: Nie martw sę tym.
V: Nie martwie, ale dziwnie się czuje.
Leon poszedł ze mną po książki i razem ruszyliśmy do klasy. Wtedy razem z nim podeszłam do dziewczyn.
V: Hej. Dziewczyny to jest Leon, Leon to Lu, Fran...
L: Violetta, chodzimy razem do klasy i ja je znam..
Lu: Idziesz dzisiaj z nami na zakupy?
V: Okej, ale o której?
F: Myślałyśmy o 16?
V: Oki.
Leon wziął mnie na bok.
L: Czemu im nie powiesz?
V: Nie chcę ich martwić. Powiem im jeszcze.
L: Jak nie, to ja im to powiem.
Dał mi buziaka w policzek i poszedł do kolegów.
V: Tylko, że ja nie pojadę- mówiłam sama do siebie.
Lekcje w szkole bardzo szybko minęły. Gdy wróciłam do domu zobaczyłam 6 walizek.
A: Violetta, nie dałaś nam rano dokończyć. My wyjeżdżamy na miesiąc na konferencje i małe wakacje, ale ty możesz zostać.
V: Naprwadę?
G: Tak Violu, naprawdę.
V: Ja zostanę w domu. Kocham Was.- przytuliłam rodziców. Potem sie pożegnaliśmy, a oni pojechali. Jestem sama przez miesiąc. SUPER!. O 16.00 przyszły do mnie dziewcyny.
V: Dobra, a może zostaniemy u mnie i urządzimy nocke, bo jestem sama przez miesiąc?
Lu: Ja jestem na tak.
F: Ja też.
C: Ja też.
V: A ty Nata?
N: No nie wiem...
F: Naty...
N: No jasne, że tak!
Usiadłyśmy na kanapie z popcornem i pespi.
Lu: Powiedz nam Violu, jak ty zrobiłaś, że Leon no wiesz.. Gadał z Tobą?
V: Ymmm... Rano rodzice powiedzieli, że wyjeżdżamy..
N: Wyjeżdżacie?!
V: Nie tylko oni na miesiąc na jakieś wakacje... Wtedy wybiegłam z domu iwpadłam na Leona...-opowiedziałam im całą historie.
F: Rozmawiać z Leonem Verdasem.... Achhh... Marzenie... Ale nie o Leonie, tylko o Marco...
C: O Broadway'u...
N: O Maxim...
Lu: O Fede...
V: My się zakochałyśmy w Bad Boys'ach...
Nagle zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć, a w drzwiach staał/stali/ stała.....

                             ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto rozdział 1 przed wami. Trochę krótki, ale chciałam tak go zakończyć. Długość rozdziałó będzie zależeć od zakończenia i czasu na napisanie, bo mam dużoo nauki.
                                                                                                                  Matyna Verdas <3

czwartek, 25 grudnia 2014

Prolog

Prolog piszę oczami narratora, ale opowiadanie będę oczami bohaterów :)
Violetta
Violetta ma 16 lat. Jest uczennicą liceum. Uczy się bardzo dobrze. Nie ma chłopaka, ale od dłuższego czasu podoba jej się klasowy "przystojniak"- Leon Verdas. Niestety uważa, że nie ma u niego szans, ponieważ jest on w Bad Boys. Jej tata to miliarder- German Castillo, a mama prawniczka- Angie Castillo.
Leon
Leon ma 16 lat. Jest uczniem liceum, ale nie idzie mu dobrze. Ma dużo przyjaciół. Dziewczyny nie ma, ale podkochuje się w Violetcie, siostrze Federico. Leon nie ma rodzeństwa. Jego pasją jest motcross.

 
Czy drogi Violetty i Leona się połączą? Dowiecie si niebawem.
 
Bad Boys
Ci chopacy nie uczą się dobrze. Mają bogatych rodziców. Kpią sobie z "biednych". Chłopcy należacy do tej grupy( prócz Leona):

 
Federico 16 lat


Maxi 16 lat


Diego 16 lat


Marco 16 lat


Broadway 16 lat
 
 
************************************


Francesca 16 lat


Ludmiła 16 lat


Camila 16 lat


Natalia 16 lat
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I taki o to prolog. Będę pisać o Leonie i Violetcie oraz ich przyjacielach. Rozdzaiłe będą pojawiać się raz na tydzień, a w wakacje co około dwa dni.